Narciarz Maël Ollivier podczas Freeride World Tour

Maël Ollivier skier on the Freeride World Tour Maël Ollivier skier on the Freeride World Tour

Kredyt na zdjęcie: VisualBy

Maël Ollivier wygrał europejską serię kwalifikacji Freeride World! Mając tylko 6 miejsc do zdobycia wśród najlepszych na świecie, Mael zdobył drugie miejsce na imprezie Silvretta Montafon i pierwsze miejsce na imprezie La Rosiere, aby zdobyć ogólny tytuł w męskiej dywizji FWQ na sezon 2020.

Czy możesz powiedzieć o sobie coś więcej?

Wychowałem się w niewielkim ośrodku narciarskim Val d’Allos, który położony jest w południowej części francuskich Alp. Od kiedy pamiętam, zawsze uwielbiałem jazdę w puchu. Będąc nastolatkiem startowałem w zawodach w narciarstwie alpejskim – udało mi się wygrać kilkanaście lokalnych i krajowych zawodów. Później, w wieku około 20 lat zafascynował mnie freeride, więc rozpocząłem rywalizację w zawodach freeride’owych. Zdałem również egzamin i otrzymałem dyplom Francuskiego Instruktora Narciarskiego. Zadecydowałem wtedy, by na kilka sezonów przenieść się do Chamonix. Chciałem odkryć nowe zakątki gór, zakładać na śniegu dziewicze ślady i udoskonalić umiejętności poruszania się poza trasami. Następnie postanowiłem wrócić do korzeni i zamieszkać na południu Francji, gdzie do dziś znajduje się mój dom.

A jak Twój sezon i starty w FWQ?

W tym roku wygrałem klasyfikację generalną Freeride World Qualifier. To dla mnie ogromny sukces, ponieważ założeniem było zakwalifikować się do Freeride World Tour. Tylko sześciu najlepszych narciarzy na świecie startujących w FWQ zdobyło prawo startu w FWT. Sezon rozpocząłem już latem w Nowej Zelandii, gdzie zdobyłem piąte miejsce w zawodach FWQ4*, The Remarkables. Ten wyjazd był naprawdę niesamowity, doskonale bawiłem się odkrywając ten wyjątkowy kraj. Dobrą formę potwierdziłem wygrywając pierwszą europejską edycję 4* w La Rosière. Zwody w La Rosière odbywały się po raz pierwszy i wszystko wypadło naprawdę fantastycznie. Ten sukces smakował bardzo wyjątkowo, bo startowałem we Francji, gdzie kibicowali mi przyjaciele i rodzina. Trzecie i ostatnie zawody w sezonie odbyły się w Montafon, gdzie zdobywając drugie miejsce ponownie stanąłem na podium.

Maël Ollivier, zawodnik Freeride World Tour. Jak to brzmi?

Udział we Freeride World Tour jest spełnieniem moich dziecięcych snów. Oglądałem wiele filmów z udziałem takich zawodników jak Candide Thovex, Seb Michaud, Xavier De le Rue czy Kaj Zackrisson, którzy startowali w tych zawodach. Ciężko pracowałem na swój sukces i jestem bardzo dumny, że w tym roku udało mi się osiągnąć cel. To bardzo przyjemne i motywujące uczucie, że mogę reprezentować swój region, rodzinę, przyjaciół i sponsorów, obracając się wśród najlepszych na świecie zawodników.

Jak widzisz swój udział w przyszłorocznej edycji Freeride World Tour?

Codziennie budzę się z przeświadczeniem, że freeride to największa pasja w moim życiu. Myślę, że jestem szczęściarzem robiąc to co robię i z niecierpliwością oczekuję na kolejne starty w ramach Tour. Rywalizacja ze światową śmietanką w najbardziej znanych freeride’owych regionach to wielka frajda! Dobra zabawa, czas spędzony z przyjaciółmi i możliwość spotykania nowych ludzi – mówiąc krótko - #alwaysgoodtimes!

A co freerider robi przed sezonem?

Czas poprzedzający sezon jest bardzo ważny. Latem muszę naprawdę dbać, by moja forma fizyczna była doskonała. Wykonuję całe mnóstwo specjalnych ćwiczeń i cały czas trenuję. To również okres, w którym przygotowuję się psychicznie do kolejnego sezonu, precyzuję swoje plany i cele, tak żeby w pełni sił wrócić do nart. Lubię połączyć trening z uprawianiem innych sportów takich jak kolarstwo górskie i wspinaczka.

Masz jeszcze inne wspomnienia z ostatniego sezonu, którymi chciałbyś się podzielić?

Zeszłego lata po raz pierwszy pojechałem do Nowej Zelandii. Byli ze mną przyjaciele - Tom Gratadour i Jonas Monnin; wynajęliśmy na miesiąc kamper. To była niezwykła przygoda. Ostatnimi laty spotykałem wielu zawodników z Nowej Zelandii i naprawdę byłem pod wrażeniem ich apatytu na życie. Miejscowi „Kiwi” są niezwykle gościnni – to była wielka przyjemność spotkać nowych ludzi i poznawać fascynujące miejsca.

Spodobała nam się wolność, jaką daje podróż kamperem i wraz z Tomem zdecydowaliśmy, że tej zimy przejedziemy Alpy. Naszym celem była Słowacja, gdzie zaplanowaliśmy start w 4* w Jasnej, a potem Szwajcaria i słynne zawody Nendaz Freeride 4*. Niestety, gdy z Alp dojechaliśmy na Słowację zawody odwołano z powodu na koronawirus. Zdecydowaliśmy, że bezpieczniej będzie skrócić wyprawę i wrócić do Francji cało i zdrowo.